• Wpisów:122
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 10:47
  • Licznik odwiedzin:6 471 / 1921 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Znalazłam ten zespół przypadkiem, ale od razu zaczął mi się podobać.
  • awatar Gość: ale toto był beznadziejny blog, najgorszy ze wszystkich, wstyd tu wchodzić!!! fujjj
  • awatar Gość: Jaką mają nazwę? To sobie sama też posłucham
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Minął dopiero pierwszy tydzień wakacji, a ja już mam dość. Siedzę sama w domu, słucham muzyki i się nudzę. A kiedy ja się nudzę, to się zawsze źle kończy. Zaczynam myśleć i przypominam sobie wszystko.
Rodzice powiedzieli, że mam się z nikim na dziś nie umawiać, bo jedziemy kupić ubrania (podobno nic nie mam). Taaa... Znowu się pokłócimy i tak to się skończy. Tata zabierze mnie na męski dział, co akurat mi nie przeszkadza. Znajdziemy coś, pokażemy mamie, a ta się obrazi mówiąc, że nie będę chodziła ubrana jak chłopak. Halo! Ja już się tak ubieram. Może nie aż tak "po męsku" jak czasem to nazywają, ale noszę męskie koszule itp.
Ostatnio jak szłam w czarnej bluzie z kapturem nałożonym na głowę (padało) to znajomy stwierdził, że z tyłu wyglądam jak chłopak. To miało mnie podobno obrazić, ale było dla mnie tylko komplementem, za który ładnie podziękowałam po japońsku.
Ładowarka do laptopa jeszcze nie przyszła, a ja musze zacząć zbierać muzykę na wyjazd do Chorwacji! Mam dość dużo nowych zespołów (japońskich oczywiście), które chcę mieć na komórce. Nie będę miała co robić na "pseudo zajebistym wyjeździe z rodzinką" to chociaż posłucham muzyki i może porysuję.
To by było na tyle. Sayonara
 

 
Wakacje. Powinnam się cieszyć, czyż nie? Jakby to powiedziała moja rodzicielka: " Inne dzieci to by skakały z radości. Nie to co ty." Cieszyłabym się, gdybym miała z czego. Tzn przez pierwsze parę dni wakacji było super. Spotykałam się ze znajomymi i.t.p. ale teraz siedzę sama w domu. To takie dziwne uczucie. Chcę gdzieś iść, ale z drugiej strony nie mam na to ochoty ani siły. Cóż za sprzeczności... Poszłam dziś rano do biblioteki. Wypożyczyłam trzy książki. Jedną zdążyłam już przeczytać, popijając zimną kawę.
Znowu miałam załamanie. Zadzwonił dziadek, pytał czy wszystko w porządku i czy ma przyjechać. Powiedziałam, że jest dobrze i, że nie musi, bo chcę zostać sama. Po zakończeniu połączenia rozpłakałam się. Nie płakałam od dłuższego czasu. Hm... Takie zmiany nastrojów mnie przerażają, naprawdę. Znowu myślałam nad odebraniem sobie życia. Nie chcę tych myśli. Nienawidzę ich tak samo jak siebie. Wiem też, że nie mogę tego zrobić. Pomijając fakt, że nawet gdybym bardzo chciała to zapewne nie miałabym na tyle odwagi.
Sayonara
 

 
Dobry. Przed chwilą wróciłam do domu.
U wychowawczyni było nawet fajnie. Jako jedna z nielicznych siedziałam "grzecznie" w salonie popijając soczek i urządzając sobie "kółko dyskusyjne". Oczywiście nie obeszło się bez bójki z dwoma kolegami. O co? A, o kuleczki z rzepami O.o No... Dziwnie było.
 

 
Wczoraj był w miarę pozytywny dzień. Spotkałam się z trzema koleżankami i jedną poznałam. Moja imienniczka Byłyśmy na lotnisku, gdzie tańczyłyśmy do EXO- Wolf. Niby nie słucham K-pop'u, ale tak powygłupiać się można. Link do piosenki dam poniżej. Najlepiej to wyszło nam "drzewo", które jest na początku
Ludzie patrzyli na nas jak na uciekinierki z psychiatryka. Co najmniej. Trudno. Ważne, że niektórzy zaczęli z nami. Gadałyśmy do ludzi po japońsku, a oni się śmiali i nam machali. Ludzie to jednak potrafią być pozytywnie nastawieni do życia. Jakiś facet pytał mnie co ćpałyśmy
Wgl robiłyśmy Beatels'ów na przejściu i było zajebiście.
  • awatar Altrin: wymierający gatunek
  • awatar Senny Koszmar: @Altrin: Niby tak. Ale dobrze wiedzieć, że są jeszcze tacy, którzy nie powiedzą "gówniary" tylko potrafią się bawić.
  • awatar Altrin: rzadko ludzie tak patrzą. Zazwyczaj to się krzywo gapią jakby widzieli jakąś nową odmianę człowieka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wow... No długo mnie tu nie było. W sumie i tak nie miałabym o czym pisać. Nic się nie działo. I tak pewnie nikt nie czyta tego bloga.
Jeszcze tydzień i w końcu wakacje. A co się z tym wiąże? Przyjazd Syll, oczywiście Jak ja przeżyję ten tydzień? O.o
W poniedziałek idziemy całą klasą do naszej wychowawczyni do domu. Takiego czegoś to jeszcze nie było.
We wtorek jedziemy do lasu na "pieczenie kiełbasek". Taaaa... Ja już wiem jak to będzie wyglądało.
W środę jeszcze normalnie szkoła, a w czwartek może sobie odpuszczę. Zobaczymy.
  • awatar Altrin: nauczyciel zaprasza uczniów do domu, tego jeszcze nie słyszałam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam. Powiedzmy, że próbowałam zacząć wszystko od nowa. Na nowo budować psychikę i tym podobne. Oczywiście nic kosztem przyjaciół, których mam tak mało. Bardzo mało. Więc... Nie wyszło. Trudno. Mam już na to w****e. Niech się dzieje co chce. Najważniejsze, że jedyna osoba, którą naprawdę kocham, żyje. Jeżeli ona żyje, ja też. Byłam w niedzielę w Krakowie. Nareszcie.
Czekam tylko na sobotę. Och tak...
Osoba, która wyzywa mnie od satanistek w***a mnie coraz bardziej.
 

 
Witam...
Prowadziłam dziś rozmowę z pewną dziewczyną, która się tnie. Postanowiłam napisać tutaj to, co powiedziałam jej. Może komuś to pomoże.
Zacznijmy...

Wszystko zaczęło się od tego, że zaczęłam mieć problemy z opanowaniem własnych emocji. Ja nie wiem dlaczego ona to robi. Może ciekawość, albo chce zaszpanować. Pomachać pociętą ręką i zawołać: "Patrzcie! Tnę się, mam problemy.". Możliwe też, że tak jak ja sobie nie radziła. Wracając do mojej historii. Pierwszy raz zrobiłam to w pierwszej gimnazjum. Może wcześniej. Wtedy było to bardziej z ciekawości. Matka zauważyła i potem już tego nie robiłam.
Zaczęłam znowu na samym początku drugiej gimnazjum. Najpierw nie robiłam, aż tak mocno. Parę śladów i tyle. Z czasem zaczęłam robić to coraz mocniej i więcej. Krew lała się po całej nodze (bo robiłam na biodrze by nikt nie zobaczył), ale ja cięłam dalej. To stało się już uzależnieniem.
Pewnego dnia natrafiłam na blog, gdzie dziewczyna opowiadała swoją historię i to, gdy zaczęła z tym walczyć. To zmotywowało mnie, by także spróbować. Było bardzo trudno, ale ciełam się coraz rzadziej.
Nie wygrałam z tym do końca. Nie byłam w stanie. Najdłuższy okres, gdy się nie okaleczałam trwał ok miesiąca. Teraz kiedy mam chwilę słabości zrobię jedną ranę i koniec. Jak już napisałam: Nie wygrałam z tym do końca.
Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta. Jeżeli jakaś osoba chciałaby o tym porozmawiać lub po prostu się wygadać to niech pisze. Służę pomocą.
  • awatar Gość: Ja przeczytałam i jestem wk****ona, kochane seme.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wycieczka. Jak widac po godzinie dodania wpisu, jeszcze sie spię i nie mam zamiaru. Już sie nie odpłaca.
Jestem z chłopakami w pokoju tak, jak pisałam w poprzednim wpisie.
Siedzielismy wszyscy na ziemi i czytalismy... Yaoi! Nie, oni nie są gejami, ale chcieli to im znalazłam. Było:
Sebastian x Ciel
Itachi x Deidara
Grell x Undertaker
No i wiele innych, już nawet nie pamiętam jakie.

Rozmowa w autokarze pomiedzy mna i jakims chłopakiem z pierwszej gimnazjum:
- Jak masz na imię?
- Just.
- No bo ja cos tam cos tam (nie uslyszalam)
- Aha...
- A wy jestescie parą? (o koledze z ktorym siedziałam)
- Y... NIE. (rownoczesnie z nim)
- No to jestes wolna?
- Ta..
- A, to dobrze.

WTF? Dziwny chłopiec.
 

 
Witam.
No tak... Zaniedbuję bloga.
Może powinnam go usunąć?

Czuję się, jakbym była naćpana. Nic nie brałam.
Dziwne. W mniej niż tydzień schudłam kilogram. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej to tak jakoś dziwnie się czuję. Okłamuję ludzi. Mówię, że już się nie odchudzam, ala nadal to robię.

W poniedziałek i wtorek jadę na wycieczkę klasową. Wiem z kim będę w pokoju i nie przeszkadz mi to. Powiedziałabym nawet, że jestem zadowolona. Więc, trafiłam do pokoju z 4 chłopakami z którymi mam o czym pogadać. Wychowawczyni od razu się zgodziła, kiedy poszliśmy do niej z takim zapytaniem.
To by było na tyle...
 

 
Witajcie.
Coraz rzadziej dodaję wpisy.
To dlatego, że nic się u mnie nie dzieje. Tzn. nic takiego, bym mogła się z Wami tym podzielić.
Pewnie i tak mało osób czyta moje wpisy. Sądzę tak po liczbie komentarzy.
Krótka relacja z ostatnich paru dni:

Znowu przypomniało mi się wszystko. Znowu zaczęłam zadręczać się Jego śmiercią.
Znalazłam mój stary scyzoryk. Przyda mi się, chyba.
Zaczynam od nowa odchudzanie. Nie mogę na siebie patrzeć. Co prawda, schudłam już ok 17-20 kg, ale chcę więcej i więcej!
Wyniszczam siebie, widzę to. A jednak, nie potrafię przestać. Nie mam na myśli tylko odchudzania. Chodzi mi o wszystko. O wszystko co robię.
"Koleżanki" z klasy wygadały mi dzisiaj, że wychowawczyni prosi je żeby ze mną rozmawiać. Powód? Pozwólcie, że zacytuję:

" Bo ona zawsze jest taka samotna i smutna."

Ale oczywiście, jeżeli powiem to rodzicom to i tak powiedzą, że to moja wina. Zarzucą mi kolejny raz (chyba już coś ponad 1000), że izoluję się od ludzi. Nie izoluję się. Mam osoby, którym w miarę ufam. Jest ich mało. Bardzo mało, ale są. I niech mi inni nie wmawiają, że nie mam przyjaciół. Mało ich, ale są. Wolę mieć malutko prawdziwych przyjaciół, niż bardzo dużo, ale fałszywych.
 

 
Wycieczka z rodzinką. Ojoj... Nudno było. Pomijając, że byóło tam duuuużo motocyklistów. Uwielbiam *.*
Obejrzałam kolejny odcinek " Shingeki no kyojin". Poryczałam się, kurczę. -.- No, ale to było wstrząsające. Uwielbiam to anime!

 

 
Zaczęłam pisać opowiadanie. Jeżeli będzie się do czegoś nadawało, to może tutaj wstawię. Nie każdemu się spodoba. Ktoś może pomyśleć:" Co tej dziewczynie siedzi w głowie?" No trudno. Jestem jaka jestem.
Wczoraj wujek chyba przemówił rodzcom do rozumu. Znowu naskoczyli na mnie, że izoluję się od świata. Mówili, że jak wyłączyliby mi internet to nie mam przyjaciół. Może i to prawda. Zarzucali, że nie mam znajomych w klasie. Ileż można tłuchaczyć, że nie mam z nimi o czym rozmawiać? Nie mamy wspólnych zainteresowań. Wujek powiedział coś takiego:

" Po prostu macie inteligentną córkę. Doceńcie to. Jest inna. Przynajmniej nie spija się w trupa i nie łazi po nocach."

Brawo wujku! A ja myślałam, że zawsze wszyscy będą naskakiwać na mnie.

W poniedziałek do szkoły. A za dwa tygodnie dwudniowa wycieczka klasowa. Musze to przeżyć. No trudno. Najwyżej nadrobię w słuchaniu muzyki i pisaniu.
  • awatar Sakuja: Mój wujek kiedyś dorwał moje początki pisania Yaoi, jak to stwierdził, on miał jako dziecko tyle gazetek w kontekście erotycznym pochowanych przed mamą. Takie rzeczy to część dorastania... etc... etc... Więc, wydaje mi się, że wujkowie są najczęściej najlepszym oparciem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Doczekałam się burzy. Kocham burzę.

Ktoś niedawno powiedział mi: " Nie ma rzeczy niemożliwych." Czy to prawda? Udowodnij mi to. Udowodnij mi to, przywracając mu życie. Niewykonalne, prawda? Nie da się kogoś przywrócić do życia. Twoja teoria jest błędna. Nie da się.
Już nie łudzę się, że on żyje, bo to nie ma sensu. Nic tym nie zdziałam. Każdej nocy myślę o tym. Czy nie mogłam czegoś zrobić? A może mogłam go jakoś uratować? Czuję się winna, choć wiele osób powie, że przecież nie byłam w stanie nic zrobić.
 

 
Te dni są jakieś dziwne.
Wstać, pójść do szoły, przeżyć, wrócić do domu, słuchać muzyki, pójść spać.
Nie mam na nic siły. Nie, że źle się czuję, czy coś. Ja po prostu nie mogę pprzestać o TYM myśleć. To już jest na początku dziennym. Nie płaczę. Nie płaczę dlatego, że nie mam czym. Wszystkie łzy wylałam. Teraz tylko się trzęsę leżąc w nocy w łóżku i myśląc o tym wszystkim.


Przyszły koszulki. Są zajebiste. Ktoś mi ukradł pieszczochę.





THE END IS NEAR.
  • awatar No_Fuck_Baby: Opowiadanie z życia wzięte u mnie. Zapraszam !! .
  • awatar A'nasa ♥: Boski blog *o* Dużo inspiracji i fajny nick ! ;) Zapraszam do mnie , do skomentowania mojego wpisu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień w cholerę dziwny. Byłam w szkole z pieszczochą z kolcami. Inteligentny kolega uderzył w nią z całej siły dłonią. Brawo! Nie dość, że jego zabolało to jeszcze mnie. O.o
Po szkole od razu biegłam na zajęcia. "Gimnastyka korekcyjna". Taaa... jasne. Ja się opierdalam, a babka nawet nie zauważa. Dla mnie spoko.
Po obiedzie zabrałam moje ukochane słuchawki, telefon i poszłam w p***u. Oczywiście musiałam się po drodze poryczęć, bo znowu myślałam o tym co się stało. Ludzie patrzyli się na mnie jak na jakąś wariatkę. Ale jak to było w "Alicji w Krainie czarów":

" Tylko wariaci są coś warci..."

Przyszłam do domu i oczywiście z powodu jakże wysokiej temperatury na zewnątrz zachciało mi się pić. To co zrobiłam... K***a...
Szklanka, sok z aronii, woda niegazowana i... wódka. Tak. Znalazłam wódkę w szafce. Ponad połowa butelki. Pomyślałam: " Nikt się nie zorientuje." No i dolałam. Wódki było jakiaś 1/4 szklanki. To wszystko przez myślenie o TYM.
Pewnie większość z was pomyśli: " 15 lat i pije..." To był pierwszy raz, kiedy podpierdoliłam wódkę. Trudno. Staczam się. I tak to już nie ma sensu. Nic nie ma sensu.
 

 
On znowu mi się śnił. Już kolejny raz. Pojawia się jego postać i wtedy się budzę. Łudzę się, że może kiedyś go jeszcze zobaczę, że tego nie zrobił. A zaraz potem myślę sobie: " Czy ty jesteś aż tak głupia?"
Do południa siedziałam w pokoju słuchając muzyki na full i cała się trzęsłam. Rodzice nie mogą dowiedzieć się o tym, co się stało.

Zamówiłam sobie koszulki Bring Me The Horizon i Black Veil Brides. Już nie mogę się doczekać aż przyjdą.
 

 
Uhuhuh!
Długo mnie tu nie było. A może tylko mi się wydaje?
Założyłam sobie konto na Twitterze. Czytam co tam ciekawgo nasz kochany Aoi pisze
"Zjeść banana?" O my god. Ja nie mogę. Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć.

Nie działo się u mnie nic aż tak ekscytującego. Może poza 20 kwietnia, kiedy to pojechałam na zadupie, by spotkać się z przyjaciółką. Woah! Co to było O.O Genialnie.

Jeszcze jeden dzień wolnego! I jak tam trzecioklasiści? Jak wam poszło?

Od pewnego czasu staram się mieć dobry humor. Chyba mi wychodzi. Nikt nie zauważa, że coś jest nie tak jak ma być.
Gdy tylko usłyszę gdzieś imię "Paweł" chce mi się płakać. To nie chłopak, który mnie rzucił. Nie ważne kto to. Po prostu to imię wywołuje u mnie uczucia niedoopisania.
  • awatar Kaze =3: Teeż obserwuje Aoi'a XD Uwielbiam go! Uzależnił się już chyba od Twitter'a :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znowu byli u nas w szkole psycholodzy z jakiegoś Ośrodka Psychoterapii. Trzy godziny siedzieliśy w sali kinowej, a i tak niczego istotnego się nie dowiedziałam. Co poruszyli jakiś temat, to on i tak po chwili schodził na alkohol i uzależnienia.
No ludzie! Nie wiecie, że są ważniejsze problemy niż uzależnienia?
Mogliby poruszyć jakiś ważny temat w stylu "depresja u młodych ludzi". To byłoby już coś. Ale nie mogło być inaczej. Oni widza tylko te "problemy", które chcą widzieć. Nie twierdzę, że to nie problem, bo wtedy byłaby to nieprawda. Jednak są ważniejsze sprawy od tego.
Oni- jacyś tam "psychologowie po studiach" i my- gimnazjaliści mamy odmienną skalę wartości. Pewnie, gdyby postawić mnie i kogoś innego z gimnazjum mielibyśmy odmienne zdanie na jakiś temat, ale mniejsza z tym.
Znowu zastanawiałam się nad moim istanieniem i tym co by ludzie pomyśleli, gdybym popełniła samobójstwo. Coraz gorzej ze mną...
 

 
Rodzicielka wreszcie poszła do pracy i mam luz w domu. Nareszcie!
Była akcja z wagą. Przyniosła wage i kazała mi się przy niej zważyć, bo niby kłamię. Mama była pewna, że będzie mniej niż mówię, ale się przyliczyła. Było tyle ile jej powiedziałam. Żebyście widzieli jej minę. Wiem, że tę rundę wygrałam.
Wczoraj poszło znowu o jakąś głupotę. Dokładniej, chciałam wypowiedzieć swoje zdanie w jakieś sprawie. Rodzicielce się to nie spodobało i wypaliła: " Zamknij mordę, bo 20 kwietnia nigdzie k**a nie pojedziesz." Zamknęłam "mordę" jak ona to nazwała, bo chcę jechać. Muszę jechać. No, k**a. Już nawet własnego zdania nie można wypowiedzieć.
W szkole byli policjanci. Wszyscy od razu "życzliwie" do mnie pytaniami w stylu: " Co znowu zrobiłaś?" Jakbym ja cokolwiek robiła. No, ja grzeczna jestem. Problemów z policją nie mam. Zamierzm utrzymać te "dobre stosunki z organami ścigania" najdłużej jak sie da. Chyba, że moja chęć zabijania wzrośnie na tyle, że się nie uda. Jak narazie nikogo nie pozbawiłam życia. Jednakże dość często mam na to ochotę. Na przykład, gdy ktoś obraża japończyków, anime i the GazettE.
To na tyle.
  • awatar Nika.483: Gdyby moje myśli stały się rzeczywistością, połowa ludzi których znam już by nie żyła. Życzę ci wytrwałości, bo w tym świecie nie idzie ogarnąć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
[*] Pamiętam...

Nic ekscytującego się nie działo. Same rzeczy niegodne uwagi.
Prawie zemdlałam w czwartek w szkole. Od rana kręciło mi się w głowie i było mi słabo. Potem jeszcze miałam zawody pływackie. Masakra.
Od pewnego czasu każdego dnia boli mnie głowa. Rodzice mówią, że pójdę do lekarza. Nigdzie się nie wybieram.



P.S. Nie będę już dodawać wpisów tak często. Mam pewne powody...



„Jeśli mogę spotkać Cię tylko we śnie..Pozwól mi zasnąć na wieki….”



„Posłuchaj.Zamknę oczy…Ponieważ oni będą próbowali zabić dni, które spędziliśmy razem..Jeżeli oni będę próbowali je zabić…Zasnę…”
 

 
Tak dziwnie. Pomyśleć, że w jutro do szkoły, a za 18 dni spotkanie. Już nie mogę się doczekac. Spotkania, nie szkoły. Ale tego można się domyśleć.
Wczoraj wieczorem rodzice znowu się pokłócili. Tym razem o kaloryfer w łazience O.o No jakby już kurwa nie mieli o co się kłócić. Leżąłam już w łóżku i słuchałam tego z lekkim niedowierzaniem połączonym z atakami śmiechu tłumionymi poduszką. Skończyło sie tak, że poszli spać wkurwieni. Ich problem. Ja sie trochę ubawiłam słuchając tych ich "bijących inteligencją wypowiedzi".

Propozycja. Stwórzcie mi dwóch bohaterów, a ja napiszę z nimi yaoi. Co Wy na to? Pomysł jest, ale nad bohaterami nie chce mi sie myśleć.


  • awatar Gość: This is a beautiful photo with very good light-weight ;-) my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Szima Kuuun~: Przeczytałabym yaoi w twoim wykonaniu,ale na postaci sama nie mam pomysłu i też borykam sie z tym problemem xd Kłótnia..o kaloryfer...no chociaż się pośmiałaś.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rysunek powstał dziś rano. Taki dzwny O.o
 

 
Jejejej.... Dzisiaj święcenie koszyczka! Udawany zaciesz przed mamą.
Wczoraj siedziałam do 24 robiąc sałatkę, bo jej się nie chciało. Już prawie zasypiam nad tą miską, a co mamusia? Mamusia już od godziny w łóżku leży i śpi. -.- Cudem wstałam dziś o tej 7. Sama się obudziłam i stwierdziłam, że już nie ma sensu spać dalej. Dobrze, że rodzice w pracy to mam luz. Zrobiłam sobie coś do jedzenia i mocną kawę. Od pewnego czasu znowu mam fazę na kawę O.o
Dokańczam moje yaoi. Taaaa... Skąd w mojej głowie scena gwałtu? Niedokończona, bo został uratowany, ale mimo wszystko.
Wszyscy są przeciw mnie. Rodzice wczoraj wieczorem oglądali jakąś drogę krzyżową transmitowaną z Rzymu (chyba). Padło pytanie, czy nie chciałabym tam być. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie. Na to została rzucona odpowieć, która mnie zszokowała. Mianowicie: "No oczywiście, ty szatanico jedna!" To, że nie wierzę w Boga i powiedziałam to szczerze rodzicom (nie uwierzyli, albo nie chcieli uwierzyć) nie znaczy, że jestem satanistką. Trochę inteligencji, błagam.

Aoi i jego piękny taniec zawsze potrafi poprawić humor
  • awatar Yuuki-: seksi Aoi. Jak zawsze. Co ja się głupia powtarzam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiejszy dzień był hm... dziwny.
Naleśniki na kulinarnych i trzepanie jajek O.o
Akcja z szafkami. Nie chciały się zamknąć to K do mnie: "Ej, chodź tu jakiś pentagram narysuj czy coś, bo się szafka zamknąć nie chce." Poszłam mu pomóc. Podchodzę i szafka się zamknęła. Jego przerażony wzrok na mnie był zajebisty. To nie moja wina. Widać mam moc zamykania szafek. O.o
Ten sam koleś postanowił zrobić challange ( o ile tak to sie pisze) z cynamonem. Biedny zaczął się dusić, a ja zamiast pomóc prawie leżałam ze śmiechu na ziemi.
Długa przerwa spędzona z dwoma pojebami. I ten tekst: "Ej, chodźcie tam do kąta zrobimy yaoi." O.o
Zabrałam koleżance blok. Ona popchnęła mnie tak, że położyłam się na ziemi i stanęła nade mną. Druga koleżanka jebła tekstem: "I oto idealny przykład uke i seme!" I tak sobie jeszcze chwilę poleżałam na tej ziemi nie mogąc się podnieść ze śmiechu.
Ech... ja to jednak jestem pojebana
 

 
Pomalutku, ale daję radę.
Zaczynam wszystko od początku. To znaczy, zaczynam od początku odchudzanie. Wiem, że znowu źle robię, ale cóż. Wyniszczę organizm to trudno. Chcę ważyć tyle co Aoi, a może nawet mniej. Wiem, że jestem nienormalna, pojebana itd, większość ludzi uświadamia mi to na każdym kroku.
Dziś w szkole było dziwnie. Babka z biologii kazała mi pójść do sklepu po sałatę dla żółwi. Taaaa... i ja sobie popierdzielam w trampeczkach w samej bluzie przez śnieg do sklepu nie aż tak blisko szkoły. Jak zachoruję na 20 kwietnia, to osobiście zamorduję tą babę.
I te rozkminy na przerwie. Wpadł pomysł na yaoi. Mianowicie:
Próbują gotować obiad w kuchni, ale jeden rozprasza drugiego i lądują na podłodze... proszę sobie dopowiedzieć resztę, bo ja tego tutaj nie napiszę! O.o
Podsumowując: jest chujowo, ale w miarę stabilnie. Śmieję się czasem, czyli nie jest aż tak źle. Żyję.
  • awatar Gość: Wchodzę i widzę... pytam co, kurwa, zrobili z moimi kwiatkami :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›